Podczas Rekolekcji Adwentowych Bractwa Przedmurza A. D. 2023, które odbyły się w Św. Lipce na Warmii przekazałem najwyższy urząd w Bractwie Przedmurza Bratu Adamowi Dobrakowskiemu. Pełniłem funkcję najpierw nieformalnego lidera, a następnie Superiora Generalnego Bractwa Przedmurza ponad 9 lat. Jest to dobry moment na zmianę jak również na podsumowanie dotychczasowej działalności Bractwa.
Bractwo Przedmurza powstało w roku 2014. Za punkt inauguracyjny uznaliśmy dwudniową wędrówkę po Beskidzie Żywieckim, którą odbyliśmy w składzie dziesięciu mężczyzn. Nasza wyprawa miała miejsce po wspólnym pielgrzymowaniu z Grupą Biało-Czarno-Czerwoną Pielgrzymki Pallotyńskiej do Częstochowy.
Na początku nazwaliśmy się Różą Różańcową „Bractwo Przedmurza”. Jednak od razu chcieliśmy tworzyć coś więcej niż róża różańcowa czy bractwo modlitewne.
Bractwo Przedmurza powstało z dwóch wielkich pragnień. Pierwszym z nich było pragnienie Kościoła bliższego mężczyznom. Drugim pragnieniem była chęć dostarczenia mężczyznom formacji, która pozwoli pokonywać kryzys męskiego stanu, zwany kryzysem męskości.
Od kilku dekad obserwowaliśmy zjawisko feminizacji Kościoła, nie tyle instytucjonalnego co raczej w obszarze pastoralnym. Mówimy nawet czasem o „Kościele żeńsko-katolickim”. To wspólnota nastawiona na relacje, rozgadana, emocjonalna, momentami trochę infantylna. Brakowało nam w Kościele rozumowego poznawania Boga. Brakowało nam Kościoła, gdzie jak jeszcze do niedawna Najświętszy Sakrament i Msza Św. traktowane będą z należytą powagą i pietyzmem. Dojrzały mężczyzna nie jest już dzieckiem i wymaganie od niego postawy przesadnie dziecięcej często odpycha panów od Kościoła. A przecież mamy Tradycję Kościoła wojującego, sacrum, apologetykę, dogmatykę. Trochę się nam one „zakurzyły” natomiast nadal są w Kościele. I my po nie sięgamy.
Kryzys stanu męskiego to kryzys całego społeczeństwa, który ma źródło wewnętrzne: kryzys rodziny. Jest również źródło zewnętrzne: upadek chrześcijańskich wartości w całej zachodniej kulturze, wspierany przez agendy międzynarodowych organizacji, które wprost dążą do zniszczenia tradycyjnej rodziny.
Współcześnie coraz trudniej o, cytując Kaczmarskiego, „wilki w gęstym lesie wychowane”. A chcemy kształtować mężczyzn dzielnych, odpowiedzialnych, walecznych, którzy będą stawać w obronie najwyższych wartości. Ale nie tylko. Mężczyzn, którzy będą sobie radzić w trudach codzienności, wymagających stałości, wiernego wypełniania obowiązków.
Jako organizacja na początku głównie młodzieżowa przeżywaliśmy wzloty i upadki. Zmienialiśmy metody naszej pracy, korygowaliśmy obrzędy, tworzyliśmy nowe środowiska (aktualnie działamy w Warszawie, Krakowie, Olsztynie i Częstochowie). Dziś, najważniejszy wniosek jest taki, że te nasze dwa główne pragnienia są bardzo aktualne, a nawet coraz bardziej aktualne! Ostatnie Rekolekcje Adwentowe Bractwa, w których uczestniczyło 58 mężczyzn, pokazały, że jesteśmy potrzebni.
Na początku naszej działalności było wiele osób, które podważały sens naszej działalności. Sytuacja diametralnie zmieniła się w roku 2020, gdy po wyroku Trybunału Konstytucyjnego, znoszącego przesłankę eugeniczną do aborcji, przez ulice wielu polskich miast przetoczyły się „czarne marsze”. Nagle okazało się, że mężczyźni zdolni do obrony najwyższych wartości są w Kościele (i w Polsce) potrzebni! Do natychmiastowej reakcji są zdolne jednak tylko grupy zorganizowane.
Warszawskie Bractwo Przedmurza miało spotkania w każdy poniedziałek wieczorem. Bóg tak chciał, że akurat 26. października mieliśmy spotkanie nieopodal pl. Trzech Krzyży. Bóg tak chciał, że zadzwonił wtedy spod kościoła św. Aleksandra mój znajomy i powiedział: „Robi się gorąco, jesteście potrzebni”. Wbrew późniejszym doniesieniom medialnym, grupą która wsparła obrońców kościoła nie była wcale grupka kibiców, ale właśnie my Bractwo Przedmurza. Nas było dziesięciu. Kibiców dwóch. Później musieliśmy trzymać ich, żeby w gorących momentach nie rzucili się na oddzielających nas od agresywnego tłumu policjantów. Staliśmy tam gdzie nasze miejsce, przed murami kościoła. Broniliśmy go własnymi piersiami z modlitwą i śpiewem na ustach. Po drugiej stronie stał agresywny i wulgarny tłum, pałający rządzą niszczenia naszej wiary, tradycji i kultury. Wytrzymaliśmy. Pokojowa obrona, którą zapewniły różne zorganizowane grupy w różnych miejscach, a także sceny przemocy, w których obrońcy byli ofiarami, a nie agresorami, spowodowały, że opinia publiczna odwróciła się od emocji maszerujących tłumów. Coraz więcej mężczyzn zaczęło się zgłaszać do obrony kościołów. I bardzo dobrze. Ale co by było gdyby nie było tych, którzy „stoją na posterunku” i są zawsze gotowi? Po obronie kościołów z wielu ust słyszałem: „dobrze, że jesteście”.
Dla trwałości organizacji ważne jest wypracowanie kultury organizacyjnej oraz uformowanie wyższej kadry, ludzi zdolnych do brania na siebie odpowiedzialności za innych. Cieszę się, że mam godnego następcę w osobie Adama Dobrakowskiego, który jestem pewien, że nie tylko podtrzyma naszą organizację ale nada jej nowy impet i rozwinie na skalę ogólnopolską. Chcemy być organizacją liczną, ponieważ Kościół, Polska, katoliccy mężczyźni potrzebują nas w każdej diecezji!
Człowiek po wieloletniej służbie potrzebuje zmiany stanowiska żeby nie popaść w rutynę. Dlatego z wdzięcznością Bogu za ten czas przekazuję Bractwo nowemu Superiorowi bez lęku i z ufnością w Łaskę Bożą, zapewniając, że nadal będę wspierał Bractwo Przedmurza. Nie tylko modlitwą.
Bogu niech będą dzięki!
Adoramus te Christe et benedicimus tibi quia per crucem tuam redemisti mundum!
Franciszek Podlacha